sobota, 12 lutego 2011

Rok szkolny

           Jak wspomniałem wcześniej niedawno zacząłem rok szkolny tak więc może trochę o tym co robię i co to są za ludzie :)

          90% moich ludzi z klasy to Australijczycy. Pozostałe 10% to nielegalni imigranci tacy jak ja. Przyznać Wam muszę, że już po pierwszym tygodniu grupa podzieliła się na mniejsze ''podzespoły'' i każda z tych grupek trzyma się raczej osobno - mam nadzieję, że to się zmieni to w końcu dopiero 1 tydzień i ciągle się poznajemy. Moja szkolna ekipa składa się z 3 Australijczyków, kolesia z Nepalu i dwóch dziewczyn z Brazylii oraz oczywiście mnie - póki co największa 'klika'' na mieście, ale jak wspomniałem mam nadzieję, że wszyscy się dogadają i nie będzie grupek. Razem z Johnem, Dougiem, Kevinem, Utsabem, Marianą i Beatrice zazwyczaj siadamy koło siebie na zajęciach albo wspólnie wciągamy lunche. Co ciekawe mamy całkiem spory rozstrzał w kategoriach wiekowych - najmłodszy ma 17 lat a najstarsza 33. Reszta ludzi na uczelni to ludzie mniej więcej w moim wieku choć z przewagą ludzi w wieku około 18/19 lat.
           Sama uczelnia wydaje się spoko, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będę miał masę roboty (po pierwszym tygodniu już dostałem napisać esej na 3000 słów) masa projektów, prezentacji, raportów i innych nieprzyjemnych rzeczy. Z drugiej strony wykładowcy wydają się spoko, wszyscy są sympatyczni (może poza babką z webdesign'u) ale na pewno będą wymagający. Po cichu liczę na to, że jako zagraniczny student będę miał trochę więcej luzu.
            Szkoła jest dobrze wyposażona i przypomina trochę te amerykańskie kampusy - wszystko jest blisko i w jednym miejscu, a w czasie przerw studenckie życie koncentruje się w okół szkolnej kantyny, gdzie można wciągnąć coś ciepłego. Oczywiście sporo zieleni i duże ilość studentów zwyczajnie siada na trawie w czasie przerw - co mi się osobiście bardzo podoba, zwłaszcza że pogoda nadal dopisuje :]
           Zajęcia mam od poniedziałku do czwartku, także w dalszym ciągu mam 3 dniowe weekendy co jak na pewno się domyślacie ogromnie mi pasi :]
            Wkurzające jest to, że mimo tego, że jestem studentem to nie przysługują mi zniżki na komunikację miejską. Tygodniowy bilet na wszystkie linie kosztuje w przeliczeniu 120 zł! We Wrocławiu za tą kwotę mogłem jeździć przez 3 miesiące!


   No ale cóż, coś za coś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz